Cel „zapewnić dostępność” jest zbyt ogólny, aby kierować codzienną pracą. Nie wiadomo, czego dotyczy, kto ma go wykonać ani po czym poznać, że został osiągnięty. Zarządzanie treścią wymaga celów odnoszących się do rzeczywistych zasobów i procesów.
Pierwszym celem powinno być ograniczenie tworzenia nowych barier. Naprawianie tysięcy starych plików nie przyniesie trwałego efektu, jeżeli każdego dnia publikowane są kolejne skany i dokumenty bez struktury. Dlatego warto najpierw objąć standardem materiały nowe, a dopiero potem planować przegląd zasobów historycznych według znaczenia i częstotliwości użycia.
Drugim celem jest zapewnienie dostępu do informacji, a nie produkowanie formalnie poprawnych plików. Czasem najlepszym rozwiązaniem będzie opublikowanie treści bezpośrednio w HTML i dołączenie dokumentu jako wersji do pobrania. W innym przypadku potrzebny będzie dostępny arkusz, formularz albo plik do dalszego przetwarzania. Format powinien wynikać z celu użytkownika, a nie z przyzwyczajenia autora.
Trzeci cel dotyczy przewidywalności procesu. Materiał powinien trafiać do publikacji z kompletem danych: tytułem, datą, właścicielem, okresem obowiązywania, tekstem alternatywnym dla grafiki i informacją, czy wymaga późniejszego wycofania. Dzięki temu redaktor nie musi odgadywać znaczenia pliku ani szukać autora po kilku miesiącach.
Cele warto zapisywać w sposób mierzalny. Zamiast „poprawić dokumenty” można ustalić: „od 1 października wszystkie nowe zarządzenia publikujemy z warstwą tekstową i prawidłową strukturą nagłówków”, „do końca kwartału przeglądamy sto najczęściej pobieranych plików” albo „każde zgłoszenie bariery rejestrujemy w dniu wpływu i wskazujemy właściciela odpowiedzi”. Miernikiem nie musi być wyłącznie liczba błędów. Może nim być odsetek materiałów zwróconych do poprawy, czas obsługi zgłoszenia lub liczba publikacji posiadających plik źródłowy.
Dobrze określone cele pomagają także uzasadnić zasoby. Pokazują, czy problem wynika z braku wiedzy, czasu, narzędzi, dostępu do plików źródłowych czy zapisów w umowach. Dzięki temu dostępność przestaje być abstrakcyjnym obowiązkiem i staje się elementem zarządzania jakością informacji publicznej.